| Relacja Michała Alstera z wyjazdu sylwestrowego SnowCamp | ||||
|
|
W tym roku, gdy razem z moim kumplem i współlokatorem Piotrkiem Janoszem zastanawialiśmy się, jak spędzić Nowy Rok, kierowaliśmy się tylko jednym – żeby nie był to sylwester na pół gwizdka. Jak jeździć na śniegu, to do upadłego, jak imprezować… to po całości. Wybór był więc prosty. Zdecydowaliśmy się pojechać do ośrodka narciarskiego Orcieres we Francji z najbardziej przebojową ekipą, którą są SnowCampowcy. Zgodnie z naszą mantrą, nic nie było na pół gwizdka. Śniegu mieliśmy więcej, niż potrafiliśmy zjeździć, Imprez więcej, niż pozwalało nam na nie zdrowie, a świetnych ludzi tyle, że nikt nie miał prawa być samotny.
Gdyby nie to, że Monster Energy cucił nas swoimi napojami, nikt po tak intensywnym dniu, nie miałby sił na klubową kontynuację. No ale nic na pół gwizdka. Półlitrowy Monster stawia na nogi błyskawicznie. Do rana bawiliśmy się w lokalnych klubach przy na prawdę genialnych rytmach serwowanych przez naszego SnowCampowego Dja. Tańczyliśmy, piliśmy, śmialiśmy się, właściwie to czego my nie robiliśmy?! Naprawdę świetnie się bawiłem. Francuska coca-cola smakuję mi najlepiej. Z bagietką i jambonem (francuska szynka) na śniadanie, nawet po najhuczniejszej imprezie, jestem gotowy na kolejny dzień wrażeń, a SnowCamp przygotował ich dla nas całą masę. Szkoda, że sylwester jest raz w roku, szkoda, że w 2012 ma być koniec świata. Jesteśmy z Piotrkiem jednak gotowi na koniec, ale nie odejdziemy na pół gwizdka! Na pewno pojedziemy jeszcze na SnowCamp. Oni wiedzą, jak to się wszystko robi!
Galeria z wyjazdu do obejrzenia TUTAJ |
| Poprawiony ( wtorek, 15 maja 2012 22:56 ) |

















